Jak zostać studentem szkoły filmowej i nie zwariować? – How to get to film school and not kill yourself?

Posted : 2017-04-29

Czy jest recepta na egzamin? Raczej nie. Jeśli jednak istnieje i ktoś ją odkrył to chętnie się dowiem. 🙂

Pomyślałam o założeniu tego bloga całkiem niedawno i wynika nie z chęci uczenia innych jak przejść przez egzaminy, bo ekspert ze mnie żaden, lecz z chęci podzielenia się efektem tych zmagań. Fotografiami, pomysłami, przeżyciami i wspomnieniami, które kolekcjonuję na przestrzeni ostatnich pięciu lat.  Te dwa tygodnie czerwca, nasiąknięte stresem i presją, zbudowane są jednak z bardzo miłych doznań i odkryć jakie każdy uczestnik dokonuje w samym sobie.

Praca zespołowa i sportowa rywalizacja, to tylko zewnętrzne czynniki, pod którymi kryje się przemiana wewnętrzna. Nagle człowiek odkrywa rozwiązania, na które być może nigdy by nie wpadł w codziennym życiu.  Co więcej, doznania te wzbogacone są o poznanie sposobu myślenia innych uczestników, wymianę poglądów, wspólnego szukania wyjścia z trudnych sytuacji.

Konfrontacja różnych sfer wrażliwości plastycznej, odmiennych spojrzeń na tę samą rzeczywistość, tak różnych emocji wywoływanych przez ten sam obraz. Dla mnie, najpiękniejsze w tych egzaminach i jednocześnie najbardziej bolesne, jest to, że przez krótką chwilę czujesz się częścią tej szkoły. Na  ten krótki moment… czas trwania egzaminów, czujesz się jakbyś już był/a studentem tej szkoły.

„Do starego poety” to było zadanie na tekście poetyckim. Samego wiersza nie mam, przepadł w ferworze walki, jednak pozostała mi po nim interpretacja w postaci krótkiego setu fotograficznego :).

Starszym setem do którego mam słabość to interpretacji liczby 4. Której nie będę zdradzać w sposób inny niż obrazowy :).