Krótkowzroczność – shortsightedness

Posted : 2017-04-30

Jestem krótkowidzem. Moja wada nie jest kolosalna, jednak jest wystarczająco duża, by skutecznie utrudniać codzienność. Bez okularów albo soczewek jestem w sumie ślepa jak kret i jeśli coś nie znajduje się wystarczająco blisko, to staje się tylko kolorowym, rozmytym kształtem.

Przez długi czas nie mogłam się z tym pogodzić. Uważałam, że to jest niesprawiedliwe, a ludzie których taki z pozoru drobny problem nie dotyczy, nie doceniają tego co mają.  Paintball, airsoft, każda bardziej wymagająca dziedzina sportu, strzelectwo… wszystko wiązało się z okularami albo soczewkami. Niby nic wielkiego, ale są momenty, albo miejsca, w których nic nie zastąpi zdrowego widzenia… a należy do nich np pływanie, albo reportaż na Marszu Niepodległości. Wystarczy odrobina gazu w oczy i po soczewkach, co wiąże się z totalną dezorientacją i ogromnym niebezpieczeństwem w takiej sytuacji. Oczywiście trzeba sobie radzić, dlatego noszę ze sobą soczewki i okulary 🙂 Jednak, zawsze będę zazdrościć ludziom perfekcyjnego wzroku. Nic nie jest w stanie zastąpić doskonałości, precyzji i możliwości ludzkiego oka.


Mimo tego ukrytego żalu, który chyba zawsze będzie ukryty gdzieś głęboko wewnątrz mnie, odkryłam coś więcej niż tylko wadę. Zaczęłam uważniej obserwować grę kształtów i kolorów wokół mnie. Zaczęłam rozmydlać obraz jeszcze bardziej. Przypatrywałam się setkom ogromnych, zlewających się gdzieniegdzie kolorowych światełek choinkowych. Pochłaniał mnie taniec światła pomiędzy zielonymi kształtami tysięcy liści wprawianych w ruch przez wiatr.

Krótkowzroczność to nie tylko wada. To znacznie więcej niż mogłoby się wydawać. Nie dostrzegałam tego co miałam tuż przed sobą. Wszystkie te barwy, ich gra ze światłem i kształtem, umykała mojej uwadze. Niepostrzeżenie przekradała się przez codzienność. 

Zdawać by się mogło, że bardzo często jesteśmy krótkowidzami w codziennym życiu. Nie dostrzegamy tego co najważniejsze, a co nierzadko mamy tuż przed sobą. Przez co tracimy to co najpiękniejsze… Codzienność. Radość z prostych rzeczy. Piękno otaczającego nas świata. Prostota jaka umyka naszej uwadze…uśmiech dziecka, miły gest nieznajomego, ciepło promieni słonecznych, zapach mokrej trawy po deszczowym poranku, rosa wsiąkająca w koszulkę, drżenie podczas burzy, jednoczenie się ludzi w ramach jakiejś idei, wspólne przeżywanie i dzielenie się momentami które już nigdy się nie powtórzą.  Na myśl przychodzą mi słowa Dalajlamy: „Człowiek. Bo poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze, następnie zaś poświęca pieniądze, by odzyskać zdrowie. Oprócz tego, jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości; żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera,tak na prawdę nie żyjąc.”